Wojna planet

Nostalgiczne tytuły

Powered by Spearhead Software Labs Joomla Facebook Like Button


WOJNA PLANET (ZAŁOGA G)

wojna planet 01

Czołówka muzyczna "Wojna Planet"

"Bo się obudzisz którejś niedzieli i znowu nie będzie Teleranka.
Tylko u drzwi stanie Załoga G ... i miś Kolabor" (Kabaret Tey "Na chorobowym")

Był to czas przed wprowadzeniem stanu wojennego. Rok 1980. Kolejne upalne lato. Nastały wakacje. Większość z nas porozjeżdżała się na obozy, kolonie, do babci na wieś. Co prawda tam były zajęcia ale zawsze patrzyliśmy na telewizję. Rozpoczęły się telewizyjne "Teleferie". I nagle pojawili się ... Był to 14 czerwiec 1980r. W ramach "Kina Teleferii" telewizja polska wyemitowała pierwszy odcinek "Wojny Planet". To był prawdziwy bum dla nas, chłopców. Cała nasza wyobraźnia była podana w tych 25 minutach: statki kosmiczne, planety, potwory, walki międzyplanetarne. Prawdziwy powiew z zachodu. Nic dziwnego że chłonęliśmy każdy odcinek a później na podwórku odgrywaliśmy sceny z tego serialu. Słychać było wszędzie słowo "Tranformacja!", ganialiśmy się po drzewach, dachach, podwórkach a nielubianą woźna lub dozorcę z miotłą obieraliśmy sobie za Zoltara.

wojna planet 02

Czym był ów serial, który tak mocno zapadł nam w głowach? Wprawdzie przyszedł do nas z zachodu pod nazwą "Wojna planet" ale mało, kto z nas o tym wiedział że powstał on w Japonii i to w 1972 roku. Ten tasiemiec (liczący 105 odcinków w wersji oryginalnej) w skrócie opowiadał o walce dobra ze złem czyli to co my - jako młodzi chłopcy lubiliśmy najbardziej. Gdzieś w niedalekiej przyszłości nasza planeta - Ziemia jest zagrożona bowiem pojawia się tajemnicza organizacja o nazwie Galaktor (my znaliśmy ją pod nazwą Spektra). Ich lider pragnie podporządkować sobie wszystkich mieszkańców tej planety. Aby ich zastraszyć co jakiś czas wysyła swoje mechaniczne potwory siejąc spustoszenie i ofiary w ludziach. Przeciwko tej organizacji staje Międzynarodowa Organizacja Naukowa, wysyłająca do walki z wrogiem pięcioosobową grupę młodych ludzi, odpowiednio przeszkolonych i wyposażonych w najnowsze zdobycze techniki.
I tak odcinek w odcinek. Spectra wysyła swojego potwora, któremu nie może podołać wojsko ani policja. Wtedy pojawia się Załoga G i potwór w finałowej scenie dostaje lanie. W międzyczasie poznajemy różne zawirowania wokół bohaterów, które mogą mieć wpływ później na akcję. I tak przez 105 odcinków. Hmmm ... nie przypominacie sobie by było ich tyle? No i macie rację. Oryginalna, japońska wersja była zbyt okrutna by pokazać ją widzom na innych kontynentach więc firma Sandy Frank Entertaiment po zakupieniu praw do emisji wzięli do ręki swe cenzorskie nożyce i ciach, ciach ... powycinali 1/5 niepotrzebnych scen a niektóre z nich posklejali troszeczkę do kupy. Aby wyrobić się w długości odcinka powycinane sceny zastąpiono ... gadającym robotem Seven Zark Seven (którego w wersji oryginalnej nie ma), który obserwował poczyniania bohaterów ze swojego centrum, wprowadzał nas w akcję (tam gdzie były wycięte drastyczne sceny tam pojawiał się robot i opisywał co się dzieje na lądzie) i od czasu do czasu romansował z niejaką Suzi (prawdopodobnie też robotem). Robot ten przypominał troszkę R2-D2 z Gwiezdnych Wojen bowiem na fali popularności tego filmu amerykanie postanowili uczcić to też na swój sposób. Obdarzyli robota ludzkim głosem oraz w późniejszych odcinkach dorzucili mu psa-robota jako maskotkę.

wojna planet 03 wojna planet 04

W wersji amerykańskiej pozmienianio imiona bohaterów na bardziej amerykańskie odpowiedniki. Oprócz drastycznych scen usunięto pochodzenie głównego wroga - Zoltara (w wersji oryginalnej był to Berg Katse), który okazuje się mutantem mającym zdolność zmiany płci i wyglądu (dzięki czemu udaje mu się niepostrzeżenie przemykać pod nosem członków Załogi G) a także bohaterskiej śmierci Joe Kondora (ginie w ostatnim odcinku). Jednak dodano coś co nas - młodych chłopców - porywało do walki na podwórkach. Słowo "Transformacja" (w angielskiej wersji "Bird! Go!") i zamiana zwykłego człowieka w wojownika, członka załogi G. Ta scena nigdy nie pojawia się w oryginalnej japońskiej wersji i została wymyślona przez amerykanów. Wszystko to pod nazwą "Wojna planet" (Battle of the planets) wyemitowano w amerykańskiej telewizji. W jakiś czas później w 1980 roku wyemiotowano u nas pierwsze odcinki tego serialu. Zaczęła się bitwo-planetomania. :)


               Czołówka amerykańska                               Czołówka japońska

Zniknęła także oryginalna czołówka i w miejsce tej pojawiła się nowy, znany wszystkim sympatykom, opening "Wojny planet". I odtąd towarzyszyła nam przez kilka ładnych lat. Swoją drogą dźwięki te każdy z sympatyków powinien znać na pamięć i je zanucić :) Oryginalna czołówka to była japońska piosenka na cześć Załogi G czyli "Gatchaman no uta" jednak w amerykańskiej wersji postanowiono ją zastąpić czołówką instrumentalną wykonaną w iście wielkim stylu. Piosenka z oryginalnej czołówki przewija się jako motyw muzyczny w każdym odcinku "Wojny Planet".

wojna planet 05

Ok. Powiedzieliśmy już prawie o wszystkim jednak zapomnieliśmy napisać o głównych bohaterach. Jest to piątka młodych ludzi, którzy są u progu swojej dorosłości. Swoje zwycięstwa nad wrogiem nie zawdzięczają cechom jakie mają współcześni superbohaterowie bo ich po prostu nie mają. U Załogi G liczy się na pierwszym miejscu inteligencja, spryt, odwaga i szybkość działania. Słynny okrzyk "Transformacja!" zmienia nie tylko bohatera ale też i pojazd w którym podróżuje.
Na czele piątki stoi Mark (w oryginale Ken), jego prawą ręką jest Jason (w oryginale Joe), działający czasami na swoją rękę członek załogi. Oczywiście nie zabrakło też i dziewczyny w zespole - Księżniczka (Jun) oraz jej przybranego młodszego brata -Keyopa (w oryginale Jinpei), który w wersji amerykańskiej nie wiadomo czemu jąka się. Ostatni członek załogi to Mały (w oryginale Ryu) - oblatywacz pojazdu Feniks, który w razie potrzeby transformuje się w ognistego Feniksa. Całkiem użyteczną broń w walce z wrogiem. Wersja amerykańska przedstawia naszą piątkę bohaterów w wolnych chwilach jako grających muzykę (Keyop, Księżniczka) lub grających w ping-ponga (Mark i Jason) albo wcinających hamburgery (Mały). Wersja oryginalna pokazuje co prawda bar w którym spotykają się bohaterowie ale o ich spędzaniu wolnego czasu mało co wiemy.

               
                                            Zwiastun Załogi G na DVD

Obecnie serial ten wśród najmłodszego pokolenia byłby dość ciężki do przełknięcia. Ci co nie żyli w naszych czasach nie zrozumieją tego nigdy. A my - jako pokolenie dziadków, dzięki internetowi możemy z powodzeniem sięgnąć do serialu z naszego dzieciństwa i jeszcze raz na spokojnie wszystko obejrzeć. Zalecałbym jednak najpierw sięgnięcie po wersję oryginalną i uświadomienie sobie co tak naprawdę straciliśmy. A może i dobrze że nie poznaliśmy całej prawdy? ....