Nostalgiczne tytuły

Powered by Spearhead Software Labs Joomla Facebook Like Button

Kiwaczek

KIWACZEK

 

 

Kiwaczek to dziwne stworzonko, które przywędrowało prawdopodobnie z ciepłych krajów. Znalazł je kierownik sklepu a skoro nie wiedział jak się nazywa to stworzonko dał mu imię "Kiwaczek" (w oryginale Czieburaszka). Pierwszy film z udziałem Kiwaczka i jego przyjaciół powstał w 1966 roku na podstawie książki Edwarda Uspieńskiego "Krokodyl Gienio i przyjaciele".

 

 

 

Kiwaczek przybywa do krokodyla Gieni w pudełku z napisem "Oranges". Nie chce go jednak żadne ZOO (dziwnie wygląda, nie wiadomo, co to za zwierzę). Gienia pracuje jako krokodyl w ogrodzie zoologicznym (od 8 do 16), jest jednak osobnikiem bardzo samotnym i smutnym. Sens jego życiu nadaje właśnie pojawienie się Kiwaczka. W pokrzyżowaniu ich wspolnych planów lubuje się Szapoklak, wredne, stare babsko z tresowanym szczurem w torebce. 

Popularna na całym świecie radziecka dobranocka była wyświetlana w PRL, ale nie doczekała się żadnego polskiego wydania.

 

 

 

Na zakończenie przytoczę jeszcze wspomnienie Kaji Wilengowskiej, które również znalazłem w internecie.

"Właściwie, co ja wtedy mogłam wiedzieć o krokodylach? Uczyliśmy się w szkole (na rosyjskim) piosenki "K sażaljeniu dzjeń rażdzenja tolka raz w gadu". Piosenkę tę śpiewał (jako swój manifest ideologiczny) niejaki Gienia. Krokodyl. To była w sumie jedyna rosyjska piosenka hedonistyczna. Dobrze by było krokodylowi mieć codziennie urodziny i dostawać prezenty. Pewnego razu Gienia dostał skrzynię pomarańczy. Tak to pamiętam. A w skrzyni - wot! - Cudaczek, Kiwaczek! - uosobienie niewinności i nieświadomości społecznej. Cudaczek, durak, nie wiedział, że trzeba uciekać przed Dzikim Wasylem, wygrażającym Wielkim Czymś, i nie wolno wdawać się w dyskusje z Czarownicą ze Szczurem na Smyczy. 

Gienia bronił Kiwaczka jak mógł i razem starali się jakoś ułożyć sobie życie. Budowali jak prawdziwi budowniczy, ale Czarownica (nie wiedzieć czemu?) burzyła ich konstrukcje i dezorganizowała pracę. 

Cudaczek Kiwaczek był najlepszym bohaterem rosyjskich bajek. (No, oczywiście nie licząc filmowego Białego Bima, Czarne Ucho.) Miał duże okrągłe oczka i łatwo turlające się ciałko i wielkie serce. Zawsze wierzyłam, że nic mu się nie może stać, bo przecież miał dobre intencje i nie chciał uczestniczyć w brudnych interesach Czarownicy i jej Szczura. A ja, polska dziewczynka, byłam zresztą równie naiwna jak On."