Nostalgiczne tytuły

Powered by Spearhead Software Labs Joomla Facebook Like Button

O7 ZGŁOŚ SIĘ

07 zglos sie 01

Podczas pisania tego artykułu korzystałem z:
- Historia PRL tom 17 rok 1976
- Kronika PRL tom 21 "Seriale, seriale..."
- Legendy Ekranu (wydanie specjalne magazynu TeleTydzień)
- Miesięcznik Retro

Konik: Może bileciki do kina?
Borewicz: Po ile?
Konik: Para za stówę.
Borewicz: Nie mam przy sobie drobnych (…), ale może skoczymy do komendy, to pożyczę od kogoś, co?
Źródło: odc. 2, Wisior

07 zglos sie 02

W pewien listopadowy, czwartkowy wieczorny wieczór, a ściśle mówiąc 25 listopada 1976 roku wyemitowano pierwszy odcinek serialu "07 zgłoś się". Kto jednak przypuszczał iż serial ten odniesie tak wielki sukces że odcinki do niego będą kręcić przez kolejne 11 lat.
Pomysł samego serialu został oparty na popularnej w czasach PRLu serii zeszytów kryminalnych zatytułowanych "Ewa wzywa 07". Publikowano w nich opowiadania czołówki polskich pisarzy kryminalnych: Jerzego Edigeya, Andrzeja K. Bogusławskiego, Zygmunta Zeydlera-Zborowskiego i innych.

Zacznijmy jednak od głównego bohatera. W roli porucznika Milicji Obywatelskiej (celowo nie podałem nazwiska bohatera bowiem jeszcze nawet nikt nie wiedział jak będzie się nazywać) typowany był Piotr Fronczewski i Krzysztof Chamiec. Pierwszy odmówił a drugi wyraził chęć zagrania jednak reżyser przygotowanego serialu kryminalnego, Krzysztof Szmagier, miał co do aktora pewne wątpliwości.

W tym samym czasie, a ściśle mówiąc kilka dni wcześniej, pewien krakowski dziennikarz - Bronisław Cieślak prowadził program "Bez togi" w którym omawiał prawdziwe historie kryminalne. W czasie kręcenia jednego z odcinków na wizji rozległ się huk eksplodującej żarówki, a kawałki szkła posypały się na prowadzącego, który tym się specjalnie nie przejął i kontynuował swoją pracę. Przypadek? Być może ... jednak to wystarczyło reżyserowi by przyjrzeć się z bliska krakowskiemu dziennikarzowi. Jakież było zdziwienie Bronisława Cieślaka, który wybudzony ze snu w pewien poranek za drzwiami ujrzał mężczyznę z teczką. "Krzysztof Szmagier" - przedstawił się. W teczce tej były cztery scenariusze zatytułowane "Przygody Porucznika Bolskiego". Cieślak nie był pewny do końca czy chce zagrać tą postać "Długo rozmawialiśmy, przeczytałem te scenariusze i zdecydowałem się dopiero wtedy, kiedy zrozumiałem,że gdybym takiego faceta jak Borewicz gdzieś poznał, w restauracji czy na wczasach, to by mi w takim gościu niespecjalnie przeszkadzało, jaki on wykonuje zawód" - wspomina.

07 zglos sie 03
Na zdjęciu: Bronisław Cieślak (aktor), Danuta Kowalska (aktorska), Krzysztof Szmagier (reżyser)

Ostatecznie zmieniono nazwę na "07 zgłoś się". Że niby taki James Bond? Skądże ... 07 to w czasach PRL-owskich był numerem alarmowym na milicję a ściśle mówiąc odezwem wywoławczym radiowej dyspozytorni MO. Jeśli chodzi zaś o imię i nazwisko głównego bohatera to też szybko z tego wybrnięto bowiem dla rodziny i przyjaciół Bronisław Cieślak był Sławkiem. Imię już było - pozostało jeszcze nazwisko, o którym sobie przypomniano podczas kręcenia zdjęć. "Jak on się właściwie nazywa?" - spytał serialowy major Wołczyk, czyli Zbigniew Tobiasz. "Ja na przykład nazywam się Borewicz" - odezwał się niezbyt tego dnia trzeźwy asystent operatora. "I to jest dobre nazwisko!" - wykrzyczał reżyser.

W pierwszym odcinku wyemitowany w listopadową wieczorną noc Borewicz jako podstawiony gangster przenika do gangu handlarzy dewizami i wydaje ich milicji. I odtąd niezmiennie przez prawie 11 lat śledziliśmy zmagania przystojnego porucznika milicji noszącego koszulki Pumy oraz chadzającego w zachodnich jeansach a także pachnącego zachodnim Old Spice'em. Mimo iż pracował on w nielubianej przez społeczeństwo milicji to trudno nie było polubić inteligentnego i pewnego siebie, sprawnego w walce wręcz, bezkompromisowego twardziela, ironicznego i ciętego w ripostach, lubiącego chodzić własnymi drogami, potrafiącemu stawić czoła najgroźniejszym przestępcom. Za takie cechy każda kobieta dałaby się pokroić.

A propo's kobiet. Porucznik Borewicz w każdym odcinku był otaczany przez piękne kobiety. Z jednymi nawiązywał przelotny romans, z innymi flirtował a z jeszcze innymi spał w łóżku. Kobiety jako płeć piękna okazywała się wrażliwa na męski wdzięk i sportową elegancję pozostającego zawze po cywilnemu młodego oficera (ciekawostką jest fakt że porucznik w całej serii ani razu nie wystąpił w mundurze), który łatwo nawiązywał z nimi kontakt na salonach, jak i wśród prostytutek. Warto też na to zwrócić uwagę bo przewinęły się tam gwiazdy kina jak Hanna Stankówna, Dorota Kamińska, Grażyna Barszczewska, Katarzyna Walter, Dorota Stalińska, Ewa Szykulska, Bożena Dykiel, Joanna Żółkowska, Izabela Trojanowska, Grażyna Szapołowska, Laura Łącz zaś kobietą, która wytrzymyła najwięcej czasu u jego boku była Ewa Kuzyk-Florczak, która wcieliła się w serialu w sierżant Ewę Olszańską.

Cztery pierwsze odcinki serialu telewizyjnego powstały w 1976 roku. Następnych pięć zrealizowano w roku 1978, kolejne w 1981 i 1984. Ostatnie dwa odcinki oraz pełnometrażowy film "Zamknąć za sobą drzwi" powstały w 1987 roku. Łącznie na serial składało się 21 odcinków. Każdy z nich tworzył odrębną historię, opowiadającą kulisy jakiegoś śledztwa prowadzonego przez głównego bohatera, a właściwie przez grupę dochodzeniową Stołecznego Urzędu Spraw Wewnętrznych.

07 zglos sie 04
Na zdjęciu: Andrzej Kopiczyński i Stanisław Mikulski

Zubek: Jak wielcy ludzie sztuki idą, to was to nie interesuje. Szansonistki żeby szły roznegliżowane, to byście się gapili.
Borewicz: Szansonistki? W poniedziałek rano na dworcu? Z największą przyjemnością!
Źródło: odc. 7, Brudna sprawa

W serialu tym oprócz kobiet występują także znakomici aktorzy. Wiesław Drzewicz, Edmund Fetting, Karol Strassburger, Leon Niemczyk, Piotr Fronczewski (który w jednym z odcinków zostaje zabity po to by w finałowym, kinowym odcinku pojawić się ponownie pod zupełnie inną postacią). Gościnnie to wystąpili nawet Stanisław Mikulski, Krzysztof Kowalewski czy Andrzej Kopiczyński. Piszę "gościnnie" bowiem w odcinku zatytułowanym "Brudna sprawa" wśród pasażerów na stacji Łódź Fabryczna można było dostrzec wyżej wymienione gwiazdy. Aktorzy ci odwiedzili Łódź w związku z innymi zawodowymi zobowiązaniami, bez trudu dali się namówić na paręminut pracy. Tym bardziej, że ten pomysł reżysera i zarazem oczko puszczone w stronę telewidzów kosztował telewizję pełne dniówki dla aktorów. Przyznacie, oglądając ten odcinek że to była niezła fucha dla nich :)

07 zglos sie 05 07 zglos sie 06
Warto też napisać o relacjach zawodowych głównego bohatera ze swoimi kolegami oraz z podwładnym. Cóż do kolegów nie miał Borewicz szczęśliwej ręki. Pierwszy z nich, porucznik Antoni Zubek (Zdzisław Kozień) był nieco gamoniowaty przez co podkreślano błyskotliwość Borewicza. W gruncie rzeczy to dobroduszny i prostolinijny wyznawca starej szkoły i obyczajowości. Jedną z najzabawniejszych scen była ta, kiedy Zubek tłumaczył się przełożonym że nie może wziąć udziału w akcji, bo ... musi pomóc żonie, która zaplanowała duże pranie.

Podejrzany: Są pytania, na które nie można odpowiedzieć „tak” lub „nie”.
Zubek: (…) nie ma takich pytań. Na każde pytanie można odpowiedzieć „tak”, „nie” lub „nie wiem”.
Podejrzany: Tak? A jeżeli spytam pana, czy pan już przestał brać łapówki, to co pan odpowie?
Źródło: odc. 12, Ścigany przez samego siebie

W odcinkach z 1984 roku, ze względu na to iż Zdzisław Kozień z przyczyn zdrowotnych nie mógł grać już porucznika Zubka, Borewiczowi przydzielono siostrzeńca Zubka - porucznika Jaszczuka (w tej roli - Jerzy Rogalski).
- Jaszczuk był kompletnym i szkodliwym idiotą, którego Borewicz nie znosił i wcale się z tym nie krył, ale to przecież nie dotyczy mnie i Jurka Rogalskiego - wyjaśnił Bronisław Cieślak. - Na tym polega nasza praca przed kamerą, na udawaniu różnych stanów emocjonalnych, żeby widz uwierzył, że to prawda.
Na pytanie Rogalskiego o granie swojej postaci - Jaszczuka, reżyser Krzysztof Szmagier odpowiedział mu krótko by grał jego tak, by sąsiad, który cię lubi, po obejrzeniu serialu chciał ci narobić na wycieraczkę. Przyznacie iż Rogalski wypadł nieźle w tej roli. Ciekaw jestem czy poza planem ludzie go tak nienawidzili.

Jaszczuk dzwoni do Słubic.
Sierżant Anna Sikora: A co on tak krzyczy?
Borewicz: Bo rozmawia z przejściem granicznym w Słubicach.
Sikora: A nie może zatelefonować?
Borewicz: (…) uważa, że im dalej dzwoni, tym głośniej powinien rozmawiać.
Źródło: odc. 19, Zamknąć za sobą drzwi

07 zglos sie 07

Jeżeli chodzi zaś o przełożonego Borewicza - majora Wołczyka (Zdzisław Tobiasz) to pojawiał się on w każdym odcinku. Stosunki major - porucznik były poprawne. Nie spodziewajmy się, że Borewicz mógł się sprzeciwić rozkazom majora chociaż na małą uszczypliwość czasami mógł sobie pozwolić a major zawsze po tym taksował wzrokiem swego podwładnego chociaż takie "wyskoki" puszczał w niepamięć.

Wołczyk: Otwórzcie okno. Myślę, że orłów nie ma, żaden nie wyleci.
Borewicz: A pan major drzwiami?
Źródło: odc. 3, Dziwny wypadek

Nie sposób wspomnieć też słynnej, końcowej wokalizy w wykonaniu Grzegorza Markowskiego, który był wtedy młodym artystą z "Teatru na Targówku", kiedy to reżyser serii "07 zgłoś się", Krzysztof Szmagier, który znał Markowskiego poprosił go o zaśpiewanie wokalizy do motywu muzycznego (napisanego przez Włodzimierza Korcza), który był już gotowy. Niestety w napisach końcowych pomylono się i zamiast Grzegorza Markowskiego pojawił się Ryszard Markowski. Jednak autor wokalizy nie ma powodu do narzekań bo w jego środowisku ta praca została zauważona a motyw z serialu stał się jednym z rozpoznawalnych przebojów polskiej muzyki filmowej. Chyba mało jest osób, który go nie zna.

- posłuchaj motywu muzycznego z serialu "07 zgłoś się"


Serial ten to nie tylko znani aktorzy oraz wspaniała muzyka ale też ciekawie napisany scenariusz pióra Andrzeja Kamińskiego, Stefana Klonowskiego, Michała Komara, Krzysztofa Szmagiera, Kazimierza Tarnasa. Widzom się spodobał również dlatego, iż w pewien sposób Milicja Obywatelska, która na życzenie władz (dlatego powstał ten serial) miała być pokazana w pozytywnym świetle została wręcz momentami ośmieszona. Przypomnieć należy postać służbisty Zubka oraz jego siostrzeńca Jaszczuka nie zapominając o genialnych dialogach ... niektóre z nich zapisały się widzom na bardzo długi czas a niektóre być może do dzisiaj funkcjonują.

07 zglos sie 08

"Funkcjonariusz milicji? Na wódkę? W biały dzień? W godzinach pracy? Z największą przyjemnością!"
Źródło: odcinek 18, Bilet do Frankfurtu

Milicjant I: No i gdzie się pchasz, baranie?! Daj mu dwie stówy!
Milicjant II: Dokumenty proszę.
Borewicz: W zasadzie macie rację, ale jak pan chce mandat, niech pan sobie idzie do tyłu i zapisze mój numer samochodu. I po drugie, niech pan powie koledze, żeby się zgłosił jutro o godzinie 8.30 do naczelnika Kowalczyka i żeby sam zameldował, jak się odnosi do kierowców. Cześć!
(Borewicz odjeżdża, a milicjant podchodzi do kolegi).
Milicjant II: Wiesz, co mi powiedział ten twój baran? Jutro o 8.30 u starego. Dywan!
Źródło: odc. 2, Wisior

Prawdopodobnie powyższa scena też ma swoją historię bowiem cenzura stwierdziła że wszyscy milicjanci są zawsze uprzejmi i żaden z nich nie wymieniłby słowa "baran". Na szczęście interweniował pułkownik, który z ramienia Komendy Głównej MO uczestniczył w cenzorskich projektach: "Tu się pan myli - powiedział do cenzora - ja mniałem podobną sytuację, gdy jechałem autem w cywilnym ubraniu. Ale do mnie powiedział gorzej: 'Jak jedziesz ch... złamany'". Scena z baranem nie została wycięta , ale po emisji odcinka, w warszawskiej komendzie MO zwołano w tej sprawie partyjne zebranie, które uznało, że żaden milicjant nigdy by tak do nikogo nie powiedział.



Mimo iż prace nad serialem zostały ukończone w 1988 roku to do dzisiaj "07 zgłoś" się cieszy się popularnością nawet wśród młodych widzów. Nie przeszkadzało to iż został nakręcony na zamówienie komunistycznych władz, by poprawić wizerunek Milicji Obywatelskiej ale atrakcyjność sensacyjnej fabuły, sprawność w prowadzeniu akcji i wyraziste zarysowanie bohaterów akcji a przede wszystkim przypływ nostalgii kiedy ogląda się te miejsca, które już dzisiaj nie istnieją oraz patrzy się na te szosy i ulice "pełne" samochodów :) spowodowały iż każdy z chęcią wraca do śledzenia przygód dzielnego porucznika Borewicza.

07 zglos sie 09