Nostalgiczne tytuły

Powered by Spearhead Software Labs Joomla Facebook Like Button

OSHIN CZYLI NOSTALGIA W KOLORZE SAKURY
tekst opracował i przygotował Paweł Musiałowski
kawaii-mrjedi.blogspot.com





Pojawiła się nagle i niespodziewanie i równie niespodziewanie zniknęła – podobnie jak wiele innych japońskich zjawisk w Polsce. Nazywała się Shin Tanokura, choć wszyscy mówili na nią Oshin. Była to jedna z tych historii, która dokonała przełomu w postrzeganiu Japonii poza jej granicami. W Polsce, choć serial ten obecny był bardzo krótko i w bardzo skróconej formie, również stał się zjawiskiem przełomowym. W swej ojczyźnie natomiast osiągnął status jedynego w swoim rodzaju "skarbu narodowego".

Seria telewizyjna "Oshin" została zrealizowana na początku lat 80 przez japońską telewizję państwową NHK, słynącą z produkcji najlepszych w Japonii tzw. "doram" (dorama lub drama), czyli mówiąc w dużym uproszczeniu (bo zjawisko to jest szersze), obyczajowych seriali telewizyjnych, zwłaszcza historycznych. "Oshin" należy do grupy zwanej "asadora drama", czyli produkcji składających się z króciutkich, 15-minutowych odcinków, emitowanych na kanale NHK od poniedziałku do soboty od 8:00 do 8:15. Jest to więc rodzaj "serialu śniadaniowego". Polscy widzowie jednak ujrzeli "Oshin" w wersji przeedytowanej. Różnica polegała na tym, iż krótkie, 15-minutowe części, połączono w dłuższe odcinki, które emitowane były u nas porą wieczorową (we wtorki po dzienniku - przypomnienia autora nostalgia.pl). Najważniejsza jednak różnica polegała na tym, iż ujrzeliśmy zaledwie początek całej historii, gdyż w oryginalnej wersji japońskiej seria ta jest znacznie dłuższa.

O wiele ciekawsza jest jednak historia powstania tego serialu, bo nie dość, że koncepcja tej opowieści została oparta na niezwykłym znalezisku, to do tego niewiele brakowało, aby serial ten w ogóle nie powstał.

Sugako Hashida, znany scenarzysta współpracujący z telewizją NHK, znalazł się w posiadaniu zbioru listów, których autorką była anonimowa kobieta, żyjąca w epoce Meiji (1868-1912). Zaintrygowany ich treścią postanowił stworzyć na ich podstawie scenariusz serialu telewizyjnego. Okazało się jednak, że oparta na faktach historia niesie ze sobą zbyt wiele brutalnego realizmu, aby lukrowane japońskie media były w stanie łatwo ją przełknąć. Wszyscy potencjalni producenci serialu obawiali się również, iż przedstawiona w tej historii Japonia, pełna ludzkich tragedii, niesprawiedliwości, biedy i cierpienia, zaprzeczając współczesnemu wizerunkowi dostatniego i nowoczesnego kraju, zepsuje Japonii reputację. W rezultacie tych obaw, scenariusz odrzuciły wszystkie japońskie telewizje, łącznie z państwową NHK.

Na szczęście w końcu scenariusz "Oshin" wpadł w ręce jednego z producentów telewizji NHK, który dostrzegł drzemiący w tej historii niesamowity potencjał i zapalił się do realizacji. Natychmiast zaaprobował projekt w całości i dał zielone światło do rozpoczęcia produkcji tego najsławniejszego serialu w historii japońskiej telewizji.

Oczywiście, wtedy jeszcze nikt nie zdawał sobie sprawy, jak wielki "Oshin" odniesie sukces. Do dnia dzisiejszego żadna tego typu produkcja nawet się do niego nie zbliżyła.



Nie należy zapominać, że był to początek lat 80, gdy Japonia podbijała świat swoimi samochodami, elektroniką i przeżywała szczyt prosperity w nadmuchiwanej do granic absurdu "bańce ekonomicznej". Ta błyszcząca otoczka zdawała się nie pasować do realiów ukazywanych w tej historii, pełnych ludzkich dramatów, skrajnej biedy, niesprawiedliwości, poniżenia i tragedii, jakiej człowiek żyjący w dostatnim świecie bez wojen i głodu nie potrafi sobie wyobrazić.
Co znamienne, mimo dosyć sztywnej, serialowo-studyjnej formy, jakimś cudem udało się stworzyć niezwykle wiarygodne postacie i wypełnić tę historię takimiż samymi, silnymi i gorącymi jak wybuch wulkanu, emocjami.

Serial stał się natychmiastowym hitem zarówno w Japonii, jak i w każdym kraju, do którego trafił. W Japonii osiągnął kosmiczny poziom oglądalności - ponad 60%. Wraz z rosnącą popularnością serialu poza granicami powróciły obawy, iż może się on przyczynić do szerzenia negatywnego wizerunku Kraju Kwitnącej Wiśni. Okazały się one jednak zupełnie niepotrzebne - efekt jaki "Oshin" wywarła na widzach na całym świecie był dokładnie odwrotny.
Ta niesamowicie sugestywnie opowiedziana historia, mimo swej telewizyjnej schematyczności, trafiła do serc wielu pokoleniom, śledzącym z zapartym tchem losy poniewieranej przez brutalne życie małej Oshin. Serial zawdzięczał swój sukces wielu dramatycznym, budzącym w widzach silne emocje wydarzeniom, wzruszającej historii, niezapomnianej muzyce, ale przede wszystkim doskonałej obsadzie aktorskiej z Ayako Kobayashi na czele, która wcielając się w małą Oshin, stworzyła obłędnie realistyczną i poruszającą postać, błyszcząc niczym diament.



Gdy kilka lat temu miałem okazję rozmawiać w Tokio z przedstawicielami telewizji NHK o możliwości ponownego pojawienia się serialu "Oshin" na polskim rynku, dowiedziałem się, iż serial ten zyskał sobie specjalny status, bowiem w tak znaczącym stopniu przyczynił się do popularyzacji pozytywnego wizerunku Japonii na świecie, iż sprzedaż licencji na ten serial została obwarowana specjalnymi wymaganiami.
Ciekawostką jest również fakt, iż miejsce oraz chata w której mieszkała serialowa rodzina Oshin, naprawdę istnieje. Drewniany domek znajduje się w prefekturze Yamagata i od lat 80 jest celem wielu pielgrzymek oddanych fanów serii. Niestety, zimą 2011 roku z powodu nagromadzonych obfitych opadów śniegu, część dachu budynku uległa zawaleniu.

Czy serial "Oshin" kiedykolwiek jeszcze zagości w Polsce? Trudno to doprawdy przewidzieć. Trudno też przewidzieć, jak dzisiaj zareagowaliby na niego polscy widzowie. Z pewnością reakcje byłyby różne, lecz nie mam wątpliwości, że wszyscy ci, którzy zetknęli się z tą serią przed laty, na pewno odnaleźliby w niej to, co tak bardzo wzruszyło ich za pierwszym razem. Siła nostalgii bywa niezwykle potężna, co również przetestował na sobie piszący powyższe słowa. A tak już na marginesie, to wydaje mi się, że emisję tego serialu powinni sponsorować w każdym kraju producenci chusteczek higienicznych, bo z moich obserwacji wynika, że podczas oglądania „Oshin” ich zużycie wzrasta do ilości przemysłowych. Nadal.

Paweł Musiałowski kawaii-mrjedi.blogspot.com