Baśnie i waśnie

Nostalgiczne tytuły

Powered by Spearhead Software Labs Joomla Facebook Like Button

BAŚNIE I WAŚNIE

Czas bym napisał coś o czymś animowanym. Większość z nas w dzieciństwie lubiła grać w karty. Były gry w wojnę, w kuku, w świnkę, w Pana. Twórców tej kreskówki o której zaraz napiszę inspirował fakt jak by przebiegała taka "wojna" ale widziana oczami nie graczy, używających tych kart a samymi kartami.

W ten sposób zrodziły się "Baśnie i waśnie" - trzynastoodcinkowy serial animowany dla dzieci powstały w 1964 r. w Studiu Miniatur Filmowych w Warszawie. Bohaterami "Baśni i waśni" są właśnie postacie z kart. Z jednej strony dobroduszny Król Kier a po stronie przeciwnej złośnik Król Pik. Król Kier - miłośnik polowania i szachów z chęcią grywał ze swoim sąsiadem - Królem Pik w tą inteligentną grę. Niestety nie przewidział jednego, że sąsiad nie lubi przegrywać. Kiedy Król Pik przegrał kolejną partię szachów rozzłościł się i wypowiedział wojnę Królowi Kier. Jego celem było przejęcie "kierowego" królestwa a do zrealizowania tego celu miało się przyczynić porwanie księżniczki kier. Niestety na drodze do zrealizowania tego ambitnego planu stanął dzielny walet Króla Kier, którego spryt i odwaga przyczyniają się do pokrzyżowania planów przebiegłego waleta Pik i tym samym wyjść zwycięsko z kolejnej potyczki z Królem Pik.

 

Uff ... to trochę skomplikowane w przeciwieństwie do bajki, która - szczerze powiedziawszy - jest ubogą wersją tych kreskówek, które lecą obecnie na Cartoon Network. Gros każdego odcinka to bezustanne bitwy i bezustanne siekanie, ale to chyba było w tamtych czasach trendy bo większość z nas jako dzieci lubiła bawić się w wojnę i naśladować jak nie Czterech Pancernych to rycerzy walczących na zamkach. Dziwi mnie jednak pojawiająca się nienawiść do takiej bajki ... przecież w porównaniu z obecnymi kreskówkami to tutaj nikt w tym serialu nie ginie. Owszem - łupnia dostają ci źli - bo przecież bajka musi mieć jakiś pozytywny koniec ale obywa się bez trupów.

 

Warto jednak dodać iż na podstawie tych trzynastu odcinków, a ściśle mówiąc po ich ponownym zmontowaniu, powstała wersja kinowa zatytułowana "Rycerzyk Czerwonego Serduszka" wzbogacona o nieco więcej kolorów.