Po prostu muzyka

Nostalgiczne tytuły

Powered by Spearhead Software Labs Joomla Facebook Like Button

 

PO PROSTU MUZYKA


Materiał powstał w oparciu o wywiad z Panem Tadeuszem Kwinta, autorem programu "Po prostu muzyka" i jego głównym wykonawcą. Przepraszam, za jakość zdjęć ale materiały dostarczone przez Pana Tadeusza nie były najlepszej jakości.

Po prostu muzyka Po prostu muzyka

Jak powstał program ?
Gdy w latach 70-tych przeniosłem się do Warszawy i grałem w Kabareciku Olgi Lipińskiej, odszukała mnie redaktorka "działu szkolnego" proponując mi podjęcie się prowadzenia lekcji z muzyki. Dowiedziałem się, że podobny program powstał oparty na podręczniku Pani Lipskiej, ale program ten odpadł przy kolaudacji. Początkowo odmówiłem ponieważ nie wyobrażałem siebie przy jakiejś czarnej tablicy z patyczkiem w dłoni i wykładającego temat. To nie było dla mnie. Ponieważ mnie uparcie namawiano, poprosiłem wtedy o chwilę czasu do namysłu i napisałem manifest [śmiech] na jakich warunkach się zgodzę. Stwierdziłem, że to nie może być w formie lekcji, że to musi być rodzaj widowiska czy teatru, to musi być przekorne, przyswajanie wiedzy nie może iść wprost ale musi być to zakamuflowane. To musiałoby być coś co by przyciągnęło młodych słuchaczy. No i najważniejszy warunek to jest to że program miał być nagrywany w Krakowie z tej racji, że z moją ekipą którą dotychczas pracowałem bardzo się zżyłem i mamy już wspólne doświadczenia w robieniu programów.

O dziwo, moje warunki oraz cały projekt został przyjęty. I tak to się właściwie zaczęło. Dowcip polegał na tym, że ja dostawałem na małej karteczce w paru punktach temat lekcji, na jakie problemy zwrócić uwagę i do tego tematu musiałem napisać scenariusz. Nie było wtedy internetu oraz takiej bogatej wiedzy jak jest teraz, musiałem niestety wertować książki z muzykologii, podręczniki. Chciałem wytłumaczyć problem w taki sposób jakbym chciał by mi go tłumaczono, żebym to najłatwiej zrozumiał. Stąd narodził się cały szereg pomysłów, które potem w sensie pozytywnym później mi wypominało i przypominano jak np. postać biegająca po klockach, duży klocek - cała nuta, pół klocka, ćwierć klocka i cały szereg innych pomysłów by pokazać obrazowo niektóre problemy. Starałem się wyszukiwać takie sposoby tłumaczenia, które by przemówiły do mnie do mnie jak do dziecka.

Po prostu muzyka 

Ile było postaci na planie ?
Tylko jedna. W ramach cyklu, który nazywał się "Mała muzyka" był program "Muzyka dla klasy pierwszej"i tam była jedna plansza, za każdym razem inna ale mieszcząca się w temacie np. ładnie śpiewamy, cicho-głośno, drewno-blacha, instrumenty strunowe, instrumenty elektroniczne i szereg innych problemów, które mi podrzucano, jakie należy poruszyć. Dla pierwszej klasy była jedna postać, która objaśniała działanie różnych najprostszych instrumentów. Zacząłem wtedy wykorzystywać pomysły że było tam nas iluś, dwoiliśmy się, troiliśmy, graliśmy w orkiestrze.
Kiedy po wakacjach zaproponowano mi, żeby kontynuować dalej ten program a była to już druga klasa to pomyślałem sobie że "ja" jestem o rok mądrzejszy no to okazało się że jeden jest "Duży" bo działa już od roku i on stał obok fortepianu a drugi był "Mały", który się kręcił po fortepianie. Stąd właśnie narodziły się dialogi Dużego z Małym. Ten Mały pojawiał się spod klapy fortepianu a Duży, gdy przychodził do tego fortepianu był normalny. Jeden był przemądrzały i wiedział wszystko najlepiej a drugi mu udowadniał że nie jest tak jak on myśli.

Po prostu muzyka 

Trudno było zagrać te postacie ?
Były to czasy telewizji kolorowej i graliśmy wszystkie odcinki w Blu-boxie. Na początku każdego odcinka jest coś takiego, że skacząc po po klawiszach fortepianu, gram melodię. Proszę spojrzeć na program - tam jak skaczę na ten klawisz to on się ugina, czyli on reaguje tak jakbym rzeczywiście skakał po fortepianie. Potem jacyś nauczyciele mieli do mnie jakieś pretensje, że to "skandal, że ja uczę niszczenia dzieci instrumentów" po czym odpowiadałem "jeśli Pani da radę wystukać na fortepianie jakąkolwiek melodię to ja uwierzę i przestanę coś takiego robić". To była taka skomplikowana sprawa ponieważ Jerzy Kaszycki, który pisał muzykę do wielu piosenek wykorzystywanych w tym programie, był kierownikiem muzycznym takiego przedsięwzięcia, przyczepił sznurki do tych klawiszy a ja musiałem wiedzieć gdzie się klawisz zaczyna a gdzie się kończy i skakałem sobie.

Po prostu muzyka Po prostu muzyka

Ile było odcinków ?
Odcinków nakręciliśmy dwadzieścia : dziesięć dla pierwszej i dziesięć dla drugiej klasy.

Po prostu muzyka 

Ile czasu zajmowało nagranie jednego odcinka ?
Jeden odcinek - czyli około 40 minut - nagrywaliśmy pięć dni. Dziwne, no nie ? Ale zauważcie, że wtedy pracowaliśmy bez takich możliwości technicznych jakie są dzisiaj. Jeżeli ja rozmawiałem z samym sobą to przecież ja musiałem nagrać najpierw odpowiedzi i nagrać swoje zachowanie na zachowanie, jak gdyby pytania czy zaczepki partnera, którego jeszcze nie ma, który wystąpi potem. I to właśnie w tej kolejności, nie że pierwszy zaczyna rozmowę tylko musi być odpowiedź i ja muszę już wiedzieć jak się zachowa tamten żeby gestem, miną i sytuacją zareagować na coś co tamten potrafi wiedzieć. A potem dogrywało się tego drugiego, który tak się musiał zachowywać i mieć takie wyczucie tego dialogu, żeby reakcja tamtego, która już jest nagrana była naturalną reakcją na to co ja robię w tym momencie.
To było dość żmudne i wiadomo, że jeśli wpisuje się to w rzeczywistość przepięknie rysowaną przez Jurka Boducha, przecież to były cacuszka te jego rysunki, on potrafił narysować dach, złożony z dachówek a każda dachóweczka miała swoje światło w miejscu wypukłym.

Muszę powiedzieć, że polubiłem te programy. Jak one się zaczynały to mieliśmy trochę żalu, że idą o nieciekawej porze, że skarżą się nauczyciele, że nie mogą z nich skorzystać no bo trudno program szkolny ustawiać pod program telewizyjny. Ci, którzy widzieli ten program chwalili go, program ten był powtarzany przez conajmniej 10 lat jak nie dłużej. Co jakiś czas spotykają mnie jakieś pokolenia i mówią, że mnie pamiętają. Rodzice oglądali z maluchami i maluchy, które pamiętają z dzieciństwa, że coś takiego było jeszcze załapali się by swoim dzieciom pokazać. To takie miłe i powiem Wam, że jeśli by ktoś mi zaproponował zrobienie podobnego programu to nie odmówiłbym.