|

Chyba nie ma wśród nas kogoś kto się urodził w latach
70-tych i nie pamięta serialu "Biały delfin Um". Już na
początek tej przeuroczej kreskówki pojawiała się
piosenka, która chyba przywołuje do dzisiaj w nas
wspomnienia z czasów dzieciństwa.
Serial ten zadebiutował (wg książki 333 popkultowe
rzeczy PRL) w 1982 roku w zimową wieczorynkę ... Chociaż
według mnie to było troszkę wcześniej (zgadzam się że to
były zimowe ferie ale głowę bym dał że to nie była
wieczorynka a jakiś program popołudniowy przeznaczony
dla dzieci.
O co chodziło w tym serialu ? No cóż - w kilku zdaniach
może przybliżę o ile pamięć nie spłata mi figla. Była to
bajka o przyjaźni dzieci (o ile dobrze pamiętam ich
imiona to był Janek i Marina) oraz ich opiekuna
(dziadka) z białym Delfinem. Nie pamiętam jak ta
przyjaźń się zaczęła ale chyba tak, że pomogli delfinowi
przetrwać burzę budując na wyspie sztuczne jeziorko.
Tłumaczem języka delfinów był kruk Sebastian (umiał on
również przywoływać delfina swoim charakterystycznym
dźwiękiem - ciekaw jestem czy ktoś pamięta ten dźwięk).
Po pewnym czasie Um poznaje wybrankę swojego serca,
zwaną Mamum. Był jeszcze Itum (prawdopodobnie ich
dziecko). Był odcinek w którym Mamum rodzi a może to był
poród orki - nie pamiętam. Jednak na wyspie pojawia się
tajemnicza Pani doktor - która nie ma dobrych zamiarów.
Prócz tego co jakiś czas pojawiał się statek z
niezawodnym kapitanem i jego żoną (słynne zdanie :
"Polenta" i odpowiedź "Si").

Po emisji w zimowych teleferiach, nastąpiła pewna
przerwa a potem serial ten pokazał się w programie
"5-10-15" by po pewnym czasie pojawić się w letnią
niedzielną wieczorynkę a potem zniknąć z naszego ekranu
na zawsze.
Ale nie zniknął oczywiście z naszej pamięci a dzięki
internetowi można znaleźć co nieco w necie ... chodzi
bowiem tam wersja francuska która jest niezbyt udanym
montażem kilku pierwszych odcinków w jeden film
fabularny.
Kto wytrwale szuka ten czasami może znaleźć też ...
kilka odcinków (niestety nie są to odcinki w naszym
języku). |