Leśne przygody

Powered by Spearhead Software Labs Joomla Facebook Like Button

LEŚNE PRZYGODY (gra planszowa)

lesne przygody

"Ostatnio przeżyłam sentymentalną podróż w czasy dzieciństwa  - za sprawą kilku starych gier z lat 80. Jedną z nich  była "Leśna Przygoda". Pamiętam, że za nią szalałam - miała banalnie proste zasady (uczyła dzieci jak odpowiednio zachowywać się w lesie), ale przestrzenny domek na środku planszy niesamowicie działał na wyobraźnię. Rysunki są trochę przesłodzone, ale w tamtych czasach to był prawdziwy hit".

lesne przygody 1 lesne przygody 2

Taki wpis znalazłem w necie dotyczący tej gry. W zasadzie poprawna nazwa tej gry to "Leśne przygody". Gra wydawana w Polsce w latach 60, 70 i 80-tych. Faktycznie, kolorowa plansza i pojawiający się po jej rozłożeniu domek działały na wyobraźnię i przyciągały wzrok niejednego dziecka. Wygląd tej gry od razu mi przypomniał inną grę - a mianowicie "Chińczyka". Przypatrzcie się planszy. Są cztery różnokolorowe "bazy" z których gracz zaczyna grę. Zapewne po wyrzuceniu odpowiedniej ilości oczek na kostce (być może szóstki albo jedynki i szóstki). Następnie trzeba było okrążyć całą planszę zgodnie z ruchami wskazówek zegara i wrócić do domku czyli do tych pól kolorowych znajdujących się na środku planszy.

lesne przygody 3 lesne przygody 4

Po drodze stawaliśmy na czarnych polach, które coś znaczyły ... wystarczy przyjrzeć się rysunkom i już wiadomo iż pola te uczyły nas czego nie należy robić np. strzelać do wiewiórek, palić ogniska w lesie czy tez podbierac ptakom jajka. Domyślam się iż stanięcie pionka na tym polu powodowało stratę kolejki lub być może w niektórych miejscach powrót do miejsca startu. I jak to w zasadach chińczyka bywało zwyciężcą okazał się ten gracz, który swoje pionki wyprowadził z bazy, przeszedł przez cały las tj. okrążył całą planszę i doprowadził swoje pionki do domku.

lesne przygody pudelko 1

lesne przygody pudelko 2

Co ciekawe obrazki na pudełkach różniły się czasami. Pierwsze z nich jak spojrzycie na postać witającą nas u progu domku było chyba zbytnią odznaką przyjaźni z naszym wschodnim bratem. Zauważcie że ludzik ten ma czerwoną chustę taką samą jak nosili pionierzy z obozu "Artek". Takie dziwne skojarzenie ale domyślam się że to opakowanie pojawiało się w latach 60-tych. W latach 70-tych i 80-tych nasza mocna przyjaźń też trwała ale nie aż tak więc zdecydowano się na pewną zmianę i od progu domku witał nas już leśny skrzat. A może gdzieś widzieliście inną wersję pudełka?