Ostatnio dodane
W nostalgicznym skrócie
Nasze nostalgiczne forum
Tu też jest nostalgicznie
MUPPET SHOW
Tekst, opracowany przez Tomashec, pochodzi ze strony www.film.org.pl
Polska. Wczesne lata 80-te. Szara rzeczywistość, szara telewizja, szare bajki, szare zabawki dla dzieci. Jednak jest coś kolorowego. To muppety, "dzieci" Jima Hensona. Serial, który stał się fenomenem w Stanach Zjednoczonych, święcił triumfy na całym świecie, w tym (o dziwo!) również w Polsce. O dziwo, dlatego bo to jednak niespotykana była rzecz, żeby w telewizji polskiej puszczać "amerykańskie kapitalistyczne szmiry". Pełen radości, nieokiełznanego szaleństwa, barwnej galerii nietuzinkowych postaci, wesołej muzyki, znakomitego humoru. To wszystko trafiało do każdego widza. Dosłownie. Serial "The Mupppet Show" oglądali wszyscy. Dzieci, rodzice, dziadkowie. Mężczyźni i kobiety. Co tydzień przed telewizorami zasiadały ogromne rzesze muppet-maniaków.
Wszystko zaczęło się w 1976 roku kiedy w amerykańskiej telewizji pewna mała, zielona, gadatliwa i szalona żaba o wdzięcznym imieniu Kermit, zapowiedziała rozpoczęcie nowego show... niespotykanego z powodu postaci w nim występujących. Pojawiły się: orzeł, świnie, misiek, pies, kury, i inne dziwactwa. Z miejsca muppety, stały się niezwykle popularne. Ich fenomen polegał na przypisaniu cech ludzi, zwierzętom, dzięki czemu stały się bliższe widzom, a jednocześnie pełniły "rolę" krzywego zwierciadła. Nietypowym czy genialnym posunięciem było zrezygnowanie z animacji na rzecz kukiełek. Duży udział w sukcesie mieli aktorzy podkładający głos muppetom. Formuła serialu sprawdziła się w stu procentach. Prześmieszne skecze, przeplatane rewiowymi piosenkami, znakomite dialogi oraz aktorzy rewelacyjnie podkładający głosy kukiełkom nie pozwalały odetchnąć przeponie ani na chwilę. Krótkie odcinki były po brzegi naładowane niesamowitą energią. W każdym z nich występowała jedna z gwiazd show! -businessu. Pojawili się znakomici komicy (John Cleese, Peter Sellers), gwiazdy kina akcji (Sylvester Stallone), horroru (Vinvent Price) czy piosenki (Alice Cooper). Jednym z najlepszych odcinków był ten poświęcony "Gwiezdnym Wojnom". Zaproszony do programu m.in. Mark Hamill (czyli Luke Skywalker) znakomicie sparodiował swoją postać. W ogóle parodia i pastisz to główna broń tego programu czego znakomitym przykładem był sukces "Świń w kosmosie" cyklicznej serii pokazywanej w trakcie "The Muppet Show" (pastisz "Star Treka").
Na szczególną uwagę zasługuje nieśmiertelny muzycznym motyw przewodni, otwierający i zamykający każdy odcinek. Mistrzostwo świata:) Sukces jaki odniosły muppety z powodzeniem przedłużono na dużym ekranie już w 1979 roku. O tym można przeczytac w dziale "Filmy fabularne". W glorii i chwale w 1981 roku po 5 sezonach i 120 odcinkach, zakończono emisję "The Muppet Show", który na stałe zapisał sie w historii światowej (!) telewizji.
Z utęsknieniem czekam na kolejne powtórki w polskiej telewizji. (A wy ???)
GŁÓWNE POSTACI:
Kermit - niezwykle żywa, pozbawiona kręgosłupa żaba, gospodarz programu, miłośnik pieknych kobiet, mający dość ambiwalentny stosunek do swej redakcyjnej koleżanki Miss Piggy, wrażliwy, czuły, z ogromnym poczuciem humoru
Miss Piggy - najjaśniejsza różowa gwiazda rewii muppetów, po uszy (świńskie) zakochana w Kermicie, potrafiąca wzruszyć i nieźle dołożyć, pełna wigoru, mająca wysokie mniemanie o sobie,
Miś Fozzie - niedoszły komik, uważający się za gejzer humoru, w rzeczywistości nikt z jego żartów sie nie śmieje, lekko zagubiony, znak charakterystyczny: kapelusz,
Zwierzak - wulkan energii, szaleństwa, niepochamowania, ekspresyjny perkusista, nie mówi tylko się wydziera, pochłania wszystko co nadaje się (lub nie) do jedzenia, ekscentryk w zachowaniu
Gonzo - eksperymentator, znak szczególny: zakrzywiony nos, nie sparowany (jedyny w swoim gatunku- jak sugeruje film "Muppets From Space" być może pochodzi z kosmosu), wrażliwy, szalony
Szwedzki Kucharz - pochodzenie: Szwecja, uwielbia jeść i pleść coś pod nosem, miłośnik kur, znakomicie gotuje
Sam Orzeł - patriota, pozbawiony poczucia humoru, uwielbia przemowy, wystąpienia, agitki, propagandę, Amerykę, flagę amerykańską, hymn amerykański
Rowlf - wesoły poczciwy pies-pianista
Dziadki - dwóch niezwykle zgryźliwych staruchów, zajmujących lożę po lewej stronie sceny, bezkompromisowi, bezczelni, bez tupetu, norm moralnych, i żadnych świętości
Beeker - człowiek-por, brzęczący coś pod nosem laborant-pomocnik doktorka, zafascynowany naukami ścisłymi, strachliwy, skromny, uczciwy i mało towarzyski
Doktor - człowiek-mózg, mający odpowiedź na każde pytanie, pewny siebie, ale nie wywyższający się, dobry znajomy Beekera
Załoga "Świń w kosmosie" - nieobliczalna, łaknąca przygód, odkrywania nowych terytoriów kosmosu, niezwykle niezgrana. W jej skład wchodzą: Miss Piggy, dr Julius Strangepork
CO SIĘ Z NIMI DZIEJE:
Czas prosperity nawet dla muppetów się skończył. Dawne gwiazdy szklanego ekranu obecnie niestety nie otrzymują już tak lukratywnych propozycji jak kiedyś. Ostatnio zaistniały wspólnie w filmie "Muppets From Space" z 1999 roku. Obecnie grupa się rozpadła. Próżno szukać wzmianek o nich w jakiś branżowych czasopismach czy w internecie. Dochodzą jedynie krótkie, zdawkowe informacje. Niedawno okazało się, że Kermit otrzymał wyrok dwóch lat pozbawienia wolności za prowadzenie samochodu w stanie upojenia alkoholowego, Miss Piggy tańczy "na rurze" w podrzędnym klubie nocnym w Teksasie. Miś Fozzie został maskotką w Zakopanem, za zdjęcie żąda 3 złote (jak mówi: "na winko"). Powodzenie nie opuściło popularnego Zwierzaka (Animal), gdyż przyjęty został do reaktywowanego, po raz kolejny, znanego zespołu heavy metalowego Black Sabbath, poza tym grał na ostatniej płycie zespołu Metallica (Lars Ulrich uderzał jedynie w jeden werbel). Gonzo wylądował w zakładzie psychiatrycznym z zaawansowan! a schizofrenią, kucharza można spotkać na zapleczu baru mlecznego "Filipianka" w Ustrzykach Dolnych, Rowlf przygrywa w "Casablance". Orzeł zagrzewa do walki "amerykańskich chłopców" w Iraku, Beeker i doktorek zostali skazani na dożywocie za sklonowanie Saddama Hussajna i Osamę Bin Ladena. Ostatni z wielkich muppetów czyli "dziadki" mają wystąpić w trzeciej części (zastepując Jacka Lemmona i Waltera Matthau) "Dwóch Zgryźliwych Tetryków", a załoga "Świń w kosmosie" zagra epizod w piątej części "Obcego".














OPOWIADANIA Z DOLINY MUMINKÓW
"Opowiadania z doliny Muminków" - jedna z powieści napisanych przez fińską autorkę Tove Jansson doczekała się u nas adaptacji filmowej. W latach 1976-1977 pojawiły się na naszych ekranach Muminki. Nie pamiętam w jakie dni była emisja tego serialu ale serial ten liczył kilkadziesiąt odcinków.
Był to serial w formie animowano - kukiełkowej. Opowiadał on przygody sympatycznych, inteligentnych Trolli - Muminków. Czytając książki oraz oglądając dobranockę przeżywaliśmy z nimi wspaniałe i czasami niebezpieczne przygody.
"Opowiadania z doliny Muminków" pamiętam także jako obowiązkowa pozycja w kinowych "Porankach" przeznaczonych dla dzieci.
Serdecznie zapraszam do obejrzenia galerii obrazków, którą przygotowałem dla Was oraz zapraszam do obejrzenia multimediów z fragmentem filmów.
Oczywiście zachęcam do przysyłania na mój adres Waszych wspomnień związanych z tą bajką.



MIŚ Z OKIENKA

fot. Zygmunt Januszewski
"A teraz moje drogie dzieci, pocałujcie misia w dupę."
Kto wypowiedział te zdania? Czy był to Pan Stanisław Wyszyński czy też Pan Bronisław Pawlik. Tego się do końca nie dowiemy, gdyż obaj ci panowie już nie żyją a Telewizja uparcie milczy czyniąc z tej anegdoty legendę, która wraca jak bumerang zawsze jak jest omawiany "Miś z okienka". Wisienkę zostawie na koniec ... zajmijmy się teraz samym programem.

Programu "Miś z okienka" nie pamiętam, bo jestem rocznik 1972 a program skończył nadawanie w 1973. Jednakże początki jego sięgają od niemal początków istnienia telewizji. Po raz pierwszy miś wystąpił ze swoim przyjacielem Bronkiem (oczywiście Bronisławem Pawlikiem) w programie telewizyjnym 23 czerwca 1957 roku. Wtedy pod nazwą "Miś w okienku". Jako za wzór posłużyła audycja angielska, w której aktor gawędził z kukiełką. Ten pomysł na nasze polskie realia przeniosła Pani Wanda Szerewicz, która napisała teksty. Teksty te w latach 60-tych interpretował aktor Bronisław Pawlik, który oczywiście był stałym towarzyszem Misia a dzięki temu programowi zyskał dużą popularność.

"Nie trzeba przedstawiać Bronka. Znają go bez wyjątku wszyscy telewidzowie. Każdy, kto ma telewizor choćby od miesiąca, na pewno oglądał ulubioną pozycję odbiorców w wieku od 3 do 103 lat - "Misia z okienka". Bronek to przyjaciel Misia, opiekun, doradca - jednym słowem taka bardzo bliska osoba, którą się kocha, lubi, szanuje." - w ten oto sposób tygodnik "Radio i Telewizja" zaczęła wstęp do wywiadu z Bronisławem Pawlikiem, który ukazał się w 1960 roku. Jednak pod koniec lat 60-tych Pan Bronisław Pawlik pożegnał się z programem z racji tego, iż bał się iż będzie kojarzony tylko z tą jedną postacią. A przecież oprócz tego grał w teatrach oraz w filmach i serialach.
Oglądając film, zwróćcie uwagę na wyraz twarzy Pana Wyszyńskiego. W 3 minucie i 57 sekundzie
wyraźnie wstrzymuje się od ziewania. Albo przychodził niewyspany, albo był na kacu
a może miał takie podejście do tej dobranocki ? :)
Zastąpił go Stanisław Wyszyński. Też oczywiście po emisji kilku odcinków był rozpoznawalny, ale też chyba nie bardzo przepadał za tą rolą bo po jakimś czasie zaczęło go to nudzić (widać we fragmencie filmu w trzeciej minucie i 54 sekundzie, iż stara się powstrzymywać ziewanie). W ogóle to myślę że od czasu do czasu dawał się we znaki kierownictwu telewizji aż do tych feralnych słów czyli ...

"A teraz moje drogie dzieci, pocałujcie misia w dupę."
Zawsze jak się pojawiają te słowa albo tytuł "Miś z okienka" zaczyna się dyskusja kto wypowiedział te słowa. Bronisław Pawlik, stwierdził kiedyś w wywiadzie, że obserwując karierę tej legendy niezmiernie żałuje, że nie wypowiedział tych słów. Natomiast Stanisław Wyszyński zapytany za życia o te słowa przez dziennikarza "Przekroju" odpowiedział: "Żaden z nas nic takiego nie powiedział. To wszystko robota Wicherka" (znanego wówczas prezentera pogodowego). Według Wyszyńskiego wymyślił tę anegdotę dla potrzeb licznych spotkań z widzami, na które jeździł po całym kraju. A więc jak to było z tymi słowami? Padły one czy też nie? Przeszukując internet natrafiłem na dwie wypowiedzi (być może tej samej osoby), która rzuciła światło na to jak to było naprawdę. Zaznaczam iż mogło tak być aczkolwiek do końca nie jestem przekonany bo nie pamiętam tego (byłem za mały). Bartek Koziczyński, autor książki "333 popkultowe rzeczy...." też nie potrafił dojść do całej prawdy. Jeśli jest inaczej to proszę o kontakt na FB albo na maila - sprostujemy albo dodamy jako alternatywną wersję.
"Faktem jest że jest to historia nieco ubarwiona i takie zdanie nie padło aczkolwiek nie do końca. Otóż Pan Stanisław Wyszyński nie stronił od alkoholu i jak się pojawiał w okienku to bywały takie dni że był "nieobecny". Pod koniec lat 60-tych Pan Wyszyński podczas któregoś występu tak bełkotał że trudno było go zrozumieć. Nagle, wśród hałasu zniknął widzom z wizji a ponieważ dobranocki te nadawano na żywo to czym prędzej wyłączono wizję (możliwe że na chwilę pokazała się plansza "Przepraszamy za usterki") ale po kilkunastu sekundach Pan Wyszyński podniósł się z podłogi i przywrócono program. Niestety nie na dlugo bowiem aktor znowu runął. Realizator wyłączył ostatecznie wizję ale ... zapomniał wyłączyć foni. Wtedy to na tle jakiejś tam planszy dzieci usłyszał wesoły śmiech i owo słówko "dupa". Dla pewności wesoło powtórzone.
Czyli słowo na "d" padło a całe to zdanie gdzie trzeba misia pocałować to już legenda - być może że i wymyślona przez Pana Wicherka. Nie wiadomo czy incydent ten nie przekreślił emisji programu. Tutaj wypowiadający o tym internauci rozbiegają się w zeznaniach bowiem jeden twierdzi iż po tym incydencie Pana Wyszyńskiego zastąpił Pan Pawlik (a raczej tak być nie mogło bo Pan Pawlik był wcześniej) a drugi twierdzi iż wydarzenia z tym słowem przyczyniły się do niewyświetlania już "Misia z okienka" a Pan Wyszyński na jakiś czas zniknął z telewizji."
Ostatecznie program "Miś z okienka" został zdjęty z anteny w 1973 roku (ostanie spotkania były już nadawane "w kolorze").
MIŚ USZATEK

Na dobranoc, dobry wieczór
Miś pluszowy Śpieewa Wam
Mówią o mnie Miś Uszatek
Bo klapnięte uszko mam
Jestem sobie mały miś, gruby miś
Znam się z dziećmi nie od dziś
Jestem sobie mały miś, śmieszny miś
Znam się z dziećmi nie od dziś

Serial SE-MA-FORu o przygodach Misia Uszatka i jego ferajny: Prosiaczka, Króliczków, Zajączka i psa Kruczka. Postać stworzyli Czesław Janczarski (poeta i bajkopisarz) oraz Zbigniew Rychlicki (artysta grafik). Najpierw bywający w piśmie "Miś", którego stał się patronem.
Od 1975 zatrudniony w TV, gdzie jego przygody (104 odcinki) czytał Mieczysław Czechowicz. W ciągu 25 lat TVP pokazywała serial 10 razy, TV Polonia 4 razy. Znany także za granicą (serial kupiły i emitowały 22 kraje). W Finlandii cieszył się taką popularnością, że podczas wystawy poświęconej filmom animowanym, skradzione zostały lalki Uszatka.

Miś Uszatek narodził się około 1957 roku. Stworzyli go pisarz Czesław Janczarski i ilustrator Zbigniew Rychlicki. Początkowo gościł w pisemku dla dzieci "Miś", którego był patronem. Później stał się bohaterem licznych książek, tłumaczonych również na obce języki. Popularność Misia wzrosła od roku 1975, kiedy to Studio Małych Form Filmowych Se-Ma- For w Łodzi, na zlecenie Telewizji Polskiej, rozpoczęło produkcję lalkowego serialu z Uszatkiem w roli głównej. Seria wypełniła lukę, jaką był brak filmów dla dzieci w wieku przedszkolnym.
Dzieciom łatwo było identyfikować się z Uszatkiem - z jednej strony przypominał on dostępną wszystkim pluszową zabawkę, z drugiej - był "poważnym" partnerem, kolegą z przedszkola. Był przy tym bohaterem na wskroś współczesnym - nie tylko w zachowaniu się czy w języku, ale i w ubiorze, o co dbał zawsze projektant Zbigniew Rychlicki.
W szybkim tempie powstawały filmy o Uszatku na wszystkie możliwe okazje i pory roku. Po niedługim czasie emisji serialu tytułową piosenkę Misia z klapniętym uszkiem potrafiły w Polsce zaśpiewać niemal wszystkie dzieci. Popularność napędzała produkcję. W efekcie powstały 104 odcinki filmu - materiał na dwa lata cotygodniowej emisji. Telewizja Polska nadała w ciągu ostatniego ćwierćwiecza kilka takich cykli.

"Bez względu na to, czy ktoś Misia Uszatka lubi bardziej lub mniej, będzie musiał przyznać, że zarówno serial, jak i jego bohater kształtowały w bardzo wyraźny sposób gusta i świadomość małych Polaków" - uznał Żmudzki. Od ponad 25 lat, jak podkreślił szef studia, serial cieszy się ogromnym powodzeniem wśród najmłodszych. "Se-Ma-For otrzymuje świadczące o tym sygnały z całej Polski i od Polonii z zagranicy" - powiedział.
Imię Uszatka nosi wiele polskich przedszkoli, np. w Poznaniu, Koninie, Piotrkowie Trybunalskim, Wiązowni i w Warszawie na Żoliborzu. Miś ten został patronem Przedszkola nr 3 w Pabianicach.

Bajka cieszyła się i nadal cieszy wielką popularnością (nawet w Afryce, Iranie czy Kanadzie; serial kupiły i emitowały 22 kraje). Ostatnio też przeżywał swoją druga młodość w kraju kwitnącej wiśni czyli Japonii, gdzie występował pod nazwą "Kuma-chan". Kuma to po japońsku miś lub niedźwiedź a chan to jest taki tytuł dodawany do imienia i jest stosowany w przypadku małych dzieci.
Sławę przyniosło mu klapnięte uszko, rodzice lubili go za to, że kładł się do łóżka zawsze o właściwej godzinie. Ze stu osiemastocentymetrowych misiów zrobionych dla potrzeb filmu, do dziś ocalały tylko cztery.

Idąc za ciosem w końcówce lat 70-tych i na początku lat 80-tych zaczęto wydawać serie pocztówek z Misiem Uszatkiem. A to były kadry z filmu a to okolicznościowe jak np. na święta bożonarodzeniowe.
"O tym, że Uszatek jest postacią kultową świadczą chociażby dowcipy na jego temat, np. w Internecie, z najbardziej znanym o tym, że kupił sobie nową wersalkę, bo klapnięte łóżko ma" - powiedział szef Se-Ma-Fora, Zbigniew Żmudzki.
Studio zwróciło się do prezesa Telewizji Polskiej z projektem wznowienia serialu - "w ramach rozpaczliwego szukania możliwości przetrwania studia Se-Ma-For, a tym samym ratowania polskiego animowanego filmu lalkowego" - jak to określił Żmudzki.
Pora na dobranoc,
Bo już księżyc świeci
Dzieci lubią misie,
Misie lubią dzieci...

W chwili gdy koryguję ten artykuł jest grudzień 2018r. Na 2019 rok zapowiedziana jest premiera debiutu kinowego Misia Uszatka w zupełnie nowej odsłonie. Głos misiowi użyczy Maciej Stuhr zaś jego przyjacielowi zajączkowi - Czesław Mozil. Film ten będzie jak gdyby prequelem tego co widzieliśmy w dobranocce a więc będzie opowiadał o tym co się działo z Misiem zanim stał się popularny i zaczął opowiadać dzieciom bajki na dobranoc. Film ponoć ma być nieco uwspółcześniony skierowany nieco pod gusta obecnej młodej widowni chociaż trudno potem będzie oglądać młodemu pokoleniu odcinki misia uszatka, które my oglądaliśmy kilka dekad wcześniej bowiem w fimie będzie na bogato a w odcinkach ... po staremu :)
MIŚ KULECZKA
Jedną z bajek z dzieciństwa, którą miło wspominam jest przesympatyczny Miś Kuleczka. Był to serial produkcji czechosłowackiej, wyprodukowany w 1973 roku. Dokładnie nie pamiętam kiedy pojawił się w naszych domach ale na pewno nie był on gościem powszednich dobranocek bowiem każdy odcinek liczył około 25 minut czyli jego emisja przypadała na niedzielne Wieczorynki (chociaż to mało możliwe) albo podzielony odcinek był emitowany w dwóch częściach w jakimś programie dla dzieci i młodzieży. Może wy pamiętacie ??

Wróćmy jednak do bajki. Bohaterem jest sympatyczny Miś Kuleczka, który zbiegiem okoliczności został oddzielony od swojej mamy. Zanim doszło do rozstania mama zawsze przestrzegała Kuleczkę przed tajemniczym Wasylem - myśliwym, który mógłby mu zrobić krzywdę. Wkrótce dojdzie do spotkania Kuleczki z Wasylem.
Parę cytatów (na podstawie wypowiedzi uczestników z forum) które pochodzą z tej dobranocki :
- "Waaasyl !" - tak wołała mama misiowa, która chodziła po lesie i wymachiwała kapeluszem na kiju
- "A ty gęgalska do domu" - to już słowa samego Wasyla, który w ten sposób zwracał się do swojej domowej gęsi non stop gęgającej i wychodzącej poza ogrodzenie.

Bajka ta ma w sobie pewien urok. Nie jest zrobiona z przepychem i z wybujałą grafiką oraz niesamowitymi efektami komputerowymi, którymi karmione są nasze dzisiejsze dzieci. Ot prosta scenografia, kilka kukiełek i dobry pomysł. Jednak właśnie takie były bajki naszego dzieciństwa.
Obecnie powstają przedszkola, szkoły taty oraz szkoły rodzenia pod nazwą "Miś Kuleczka". Chyba jednak coś jest w tej bajce :)

Zadziwiający jest jeszcze pewien fakt. Bajka niby produkcji czechosłowackiej a gość nazywa się Wasyl. To imię nie pasuje do naszych południowych sąsiadów (już raczej do naszego wschodniego brata :) )
MIŚ COLARGOL

Ma około 17-18 cm. W środku jest metalowa konstrukcja z drutmi a na to jest nadziana masa plastyczna. Oczka ma z pomalowanych na niebiesko koralików, nosek i łapki ze skóry, włosy odpowiednio ufryzowane z włóczki, a brzuch i plecy z futerka. O kim mowa? Oczywiście o Misiu Colargolu.
Zanim pojawił się w Polsce było o nim głośno we Francji a to za sprawą słuchowisk radiowych na podstawie opowiadań Olgi Pouchine, która z kolei go stworzyła by móc co opowiadać swojemu synkowi. Po serii audycji radiowych, niejaki Arbert Barillé (znany z serii "Był sobie człowiek", "Było sobie życie", "Był sobie kosmos") postanowił przenieść to słuchowisko do telewizji. Oczywiście łatwiej pomyśleć niż zrobić. Pomysł ten był niestety zbyt ryzykowny i drogi i w zasadzie żadna ze stacji telewizyjnych na całym świecie nie chciała się tego podjąć. Dopiero kiedy takie zapytanie wpłynęło do Polski, Pan Tadeusz Wilkosz, który wtedy pracował w łódzkim Studiu Filmowym "Semafor", podjął wyzwanie rzucone przez francuzów.

Inspiracją wyglądu Misia Colargola, okazał się Jaś - syn Tadeusza Wilkosza.
"Któregoś dnia zobaczyłem mojego Jasia, jak wybiega z lasu: zaróżowiony nosek, odstające uszka, grzywka spadająca na czoło. Pomyślałem, że tak powinien wyglądać Colargol!" - opowiada Pan Wilkosz.
Pierwszy odcinek przygód misia "Poranek Misia" powstawał ... rok. "Miałem na głowie dosłownie wszystko - produkcję, reżyserię, scenografię, rysunki i animacje". - opowiada Pan Wilkosz. - "Pomyślałem, że jeśli tak dalej pójdzie, to życia mi nie starczy na zrobienie serii (która miała ostatecznie 53 odcinki - przyp. autora). Dokonałem więc czegoś, co w tamtych czasach w Polsce było zupełną nowością: zaangażowałem do współpracy przy bajce innych filmowców, niezależnych twórców".

Kim jest miś Colargol. Jest małym misiem, uwielbiającym psoty zamiast nauki. Jego marzeniem jest śpiew, jednak jego śpiewanie daleko odbiega od normalnego śpiewania. Dopiero wizyta u króla ptaków odmienia jego los i dzięki zaczarowanemu fletowi jego głos staje się czysty i przejrzysty jak u słowika. Miś nie zdaje sobie sprawy, że jego piękny głos stanie się dla niego przekleństwem przez które to wyląduje w cyrkowej klatce. Jednak od czego ma się przyjaciół.
Bajka ta ujrzała swoje światło dzienne w 1969 roku. Prostota, świat pokazany bez przemocy (no poza małymi wyjątkami w cyrku) oraz bardzo ładne piosenki to atuty tej bajki.
- posłuchaj piosenki o czekoladzie
- posłuchaj piosenki o wiośnie
Przez 14 lat powstawały kolejne odcinki i produkcja nie szła tak jak po maśle. Chłopiec, który śpiewał piosenki do Colargola w ciągu całej tej produkcji prestał być dzieckiem i jego głos zmienił się. Jednak największym problemem okazało się futerko misia.
"Umowa z francuskim producentem była taka, że jeśli pierwsza seria bajki spodoba się w Polsce, to będziemy kręcić dalsze odcinki. Nie myślałem aż tak daleko w przyszłość. Poszedłem do sklepu i kupiłem tylko tyle pluszu, żeby było na futerka dla Coralgola do odcinków w pierwszej serii". - opowiada Pan Wilkosz - "Gdy okazało się, że seria o Colargolu ma być przedłużona, pojechałem dokupić pluszu. Ale okazało się, że w sklepie już go nie ma, bo zamknęli fabrykę. Następne 14 lat mojego życia upłynęło mi pod hasłem szukania materiałów na futro dla Colargola, żeby było jak najbardziej podobne do tego pierwotnego. Często jeździliśmy wtedy do Francji, aby załatwiać różne sprawy związae z produkcją. Po obowiązkach moi koledzy zwiedzali miasto, tamtejsze knajpy i kabarety, a ja... latałem po sklepach w poszukiwaniu kolejnej, wiarygodnej wersji futerka. Ale udało mi się ubrać wszystkie sto trzydzieści misiów, bo tyle w sumie lalek zagrało Colargola".
130 lalek? Tak, tak. "Miś się niszczył. Do każdej bajki mieliśmy dwa Colargole. Ten podniszczony, z poprzedniego odcinka grał w dalszym planie."

I tak w ciągu 17 lat wyemitowano 53 odcinki a później z niektórych odcinków zmontowano jeszcze filmy pełnometrażowe i tak powstały: "Colargol na Dzikim Zachodzie" (1976), "Colargol zdobywcą kosmosu" (1978), "Colargol i cudowna walizka" (1979).
Przygody Misia Colargola były pokazywane w kilkudziesięciu krajach. - "Sprytny francuski producent sprzedawał go pod innym tytułem, nie informując nas i cała kasa szła do jego kieszeni" - śmieje się dziś Wilkosz. I tak m.in. w Stanach Zjednoczonych miś ten nazywał się Barnaby, w Kanadzie - Jeremy a w Izraelu - Kolorgal. Jednak np. porównując piosenkę misia polskiego i amerykańskiego jest coś nie tak ... zapewne nie chcielibyście aby nasz miś śpiewał tak jak amerykański.
- posłuchaj polskiej czołówki Misia Colargola
- posłuchaj amerykańskiej czołówki Misia Colargola
Z filmem "Colargol i cudowna walizka" wiąże się śmieszne zdarzenie. Otóż, po wprowadzeniu stanu wojennego wiele filmów znajdujących się w repertuarze kin wojskowa cenzura skierowała na półki. Wśród "półkowników" znalazł się także film Tadeusza Wilkosza. Zaintrygowany tym faktem, postanowiłem sprawdzić, dlaczego tak się stało. Miałem taką możliwość, gdyż pracowałem wtedy w Okręgowym Przedsiębiorstwie Rozpowszechniania Filmów w Krakowie, a kopia "Colargola i cudownej walizki" znajdowała się w naszym magazynie. Wtedy doceniłem kompetencje i przenikliwość cenzury. W filmie Wilkosza tytułowy bohater mógł dzięki walorom cudownej walizeczki swobodnie podróżować wszędzie. Bez paszportu! Po całym świecie! A nasze paszporty były uwięzione w urzędowych sejfach! (źródło: Jerzy Armata / Magazyn Filmowy SFP 23, 2013 1 grudnia 2013)

Krajowa Agencja Wydawnicza (KAW) w związku z pojawieniem się Misia w telewizji i kinach wypuściła serię pocztówek, przedstawiających kadry z filmów z przygód misia. Obecnie takie pocztówki można spotkać na portalach aukcyjnych.
MIO MAO

Serial opowiada o dwóch kotkach – Mio i Mao, którzy zwiedzają swój wielobarwny, plastelinowy świat i spotykają nowych mieszkańców krainy oraz przeżywają niezwykłe przygody. Co siedzi ukryte w drzewie albo w ciężarówce czy w krzakach? Najpierw sprawę stara się wyjaśnić jeden z kotków a potem drugi. W końcu obaj udają się na spotkanie z czymś nowym.

Pierwsze odcinki serii Mio i Mao zostały wyświetlane w latach 1974-1976. Następnie było trzeba czekać trzy dekady by w 2005 roku zobaczyć kolejne, nowe odcinki, zapewne wyreżyserowane na potrzeby nowo powstałych kanałów.

Seria, w której zastosowano animację plastelinową (tą samą którą później zastosowano w serii Wallace i Groomit) powtała by by pobudzić dziecięcą wyobraźnie i zachęcić do zabaw z kolorową plasteliną i oglądając te odcinki odnoszę wrażenie że faktycznie chyba spełniła swoje zadanie. Pięciominutowe odcinki sprawiają iż dziecko nimi się tak szybko nie znudzi chociaż schematyczność można już odgadnąć po dwóch odcinkach ale to w niczym nie przeszkadza.
- posłuchaj czołówki z serii "Mio Mao"
Jeśli chodzi o muzyczkę to została ona skomponowana przez Piero Barbetti i nie jest zbyt nachalna a przyjemna. Bardzo szybko wpada w ucho i nie rozprasza nam uwagi przy oglądaniu poszczególnych odcinków.
Nie bardzo sobie mogę przypomnieć gdzie, będą dzieckie, widziałem tą serię. Zapewne była to dobranocka albo dodatek do jakiegoś dziecięcego programu typu Teleranek albo jakiś inny program przeznaczony dla dzieci i młodzieży. Zamieszczam oczywiście jeden z odcinków ale jakby ktoś chciał sobie powspominać i obejrzeć więcej to teraz nie ma z tym problemu. Wszystkie (albo większość z nich) są do obejrzenia na youtube.
MIKROBI

Troje oczu, rozciągliwa szyja. Czy takie coś może być opiekunką trójki dzieci. Może - pod warunkiem że nazywa się Mikrobi i jest robotem. Ten właśnie robot, przemierzając różne zakątki kosmosu opiekuje się trójką dzieci, z czego najmłodzszy z nich - Pepe, jest niezłym urwisem, lubiącym wpadać w tarapaty i co gorsza cały czas majstrującym przy swoim elektronicznym opiekunie, który musiał w tym wypadku spełniać jego zachcianki. Pepe był niezłym rozrabiakiem i bez przerwy wysuwał swoje żądania typu "Pepe chce korale", "Pepe chce loda" czy "Pepe chce pobawić się ze ślimaczkiem". Pamiętacie to?

Serial węgierski Mikrobi, liczący 13 odcinków, po raz pierwszy pojawił się w 1982 roku w programie "Sobótka". Nie wiem czy był też przerywnikiem animowanym w programie 5-10-15 ale później można było go też oglądać w niedzielnym magazynie "7 Anten".

Warto zwrócić też na muzykę z czołówki, która jest punktowana elektronicznie przetworzonym śpiewem: Mikrrrobi. W pierwszej serii muzyki tej słucham na tle obrazków z kosmosu a dopiero kolejne odcinki pokazuja nam bohaterów ujeżdżających olbrzymiego smoka.








