Nostalgiczne tytuły

Powered by Spearhead Software Labs Joomla Facebook Like Button

Elektroniczne babcie (1983)
gdy opieka zamienia się w koszmar

elektroniczne babcie 02

W latach 80. kino czechosłowackie potrafiło zaskakiwać. I to nie tylko lekką komedią czy bajkową fantastyką, ale też czymś… znacznie bardziej osobliwym. „Elektroniczne babcie” (oryg. „Babicky dobíjejte přesně!”) to film, który trudno jednoznacznie zaszufladkować. Trochę śmieszny, trochę niepokojący, momentami wręcz absurdalny – ale właśnie dzięki temu zapada w pamięć na długo.

elektroniczne babcie 03

Babcia z przyszłości… w fartuchu
Wyobraźcie sobie typową rodzinę z początku lat 80. – zapracowani rodzice, dzieci, obowiązki domowe i wieczny brak czasu. Rozwiązaniem ma być cud techniki od firmy Biotex: robotyczna babcia, która ugotuje, posprząta, przypilnuje lekcji i… zadba o wychowanie.

Brzmi idealnie? No właśnie.

Problem zaczyna się wtedy, gdy sąsiedzi – jak to sąsiedzi – kupują jeszcze lepszy model. A kiedy dwie „idealne” babcie trafiają na siebie, zaczyna się prawdziwa wojna.

Najpierw drobne złośliwości: przecięte linki na pranie, przebite opony, wybite szyby. Potem robi się już naprawdę poważnie – giną zwierzęta, a napięcie rośnie z każdą sceną. W końcu dochodzi do finałowego starcia, które dziś wygląda jak osobliwa, socjalistyczna odpowiedź na późniejszego „Terminatora”.

elektroniczne babcie 04

Śmiech i niepokój w jednym
To, co najbardziej uderza w „Elektronicznych babciach”, to niezwykła mieszanka gatunków. Z jednej strony mamy lekką, wręcz familijną komedię, z drugiej – momenty, które potrafią wywołać niepokój.
Robotyczna babcia Róża, grana przez Libušę Havelkovą, jest tu postacią absolutnie wyjątkową. Z jednej strony ciepła i opiekuńcza, z drugiej – bezwzględna w realizacji swojego „programu”. Jej fanatyczna troska o rodzinę prowadzi do sytuacji, które balansują gdzieś między humorem a grozą.
I właśnie to napięcie działa najlepiej.

elektroniczne babcie 05

Socjalistyczna fantastyka z przesłaniem
Film powstał w czasach, gdy technologia dopiero zaczynała budzić fascynację, ale i niepokój. Twórcy – inspirowani opowiadaniem Zdeněka Hřebíka – przemycili tu całkiem poważne pytanie: "co się stanie, gdy oddamy zbyt wiele w ręce maszyn?"
Nie brakuje też typowo „czeskiego” spojrzenia na rzeczywistość – sąsiedzkie konflikty, zazdrość, codzienne frustracje. W tym wszystkim roboty stają się tylko katalizatorem… ludzkich problemów.

elektroniczne babcie 06

Film jedyny w swoim rodzaju
„Elektroniczne babcie” to produkcja, która nie jest idealna. Momentami chaotyczna, miejscami naiwna, z wyraźnie telewizyjną estetyką i charakterystycznym klimatem późnego socjalizmu.
Ale jednocześnie: ma świetny, oryginalny pomysł, potrafi zaskoczyć i oferuje coś, czego dziś już się nie robi.
To film, który żyje w swoim własnym, dziwnym świecie – i właśnie dlatego ma w sobie coś kultowego.

elektroniczne babcie 01

Na koniec – odrobina nostalgii
Dla wielu widzów w Polsce był to jeden z tych filmów, który w latach 80-tych można było obejrzeć w kinach a później był chyba raz emitowany w telewizji. I nawet jeśli nie wszystko się wtedy rozumiało, obraz dwóch „babć” toczących absurdalną walkę zostawał w głowie na długo.

Bo umówmy się – ile filmów może się pochwalić pojedynkiem robotycznych babć w fartuchach?