„Nieśmiertelny” (Highlander)
There can be only one!

Przybywamy z otchłani czasu, poruszając się cicho przez stulecia. Żyjąc w wielu tajemnych wcieleniach walczymy aby dotrwać do Dnia Zgromadzenia, kiedy to garsta z nas pozostałych przy życiu stoczy ostateczną bitwę. Nikt nie wiedział, że jesteśmy wśród Was ... aż do dzisiaj.
W świecie kina zdarzają się produkcje, które od razu zdobywają ogromną popularność, ale są też takie, które potrzebują czasu, by zostać docenione. Do tej drugiej kategorii bez wątpienia należy film „Nieśmiertelny” z 1986 roku. Produkcja ta nie była wielkim hitem kinowym – przy budżecie wynoszącym około 19 milionów dolarów zarobiła na świecie niewiele mniej, co dla studia było raczej rozczarowaniem. Prawdziwe życie filmu zaczęło się dopiero później, gdy trafił na kasety VHS i zdobył status dzieła kultowego.
Dziś trudno uwierzyć, że historia o nieśmiertelnych wojownikach walczących ze sobą na miecze mogła kiedyś wydawać się ryzykownym pomysłem. A jednak właśnie ta niezwykła koncepcja sprawiła, że film na stałe zapisał się w historii kina lat 80.

Opowieść o nieśmiertelności
Bohaterem filmu jest Connor MacLeod – szkocki góral urodzony w XVI wieku. Podczas jednej z bitew zostaje śmiertelnie ranny, lecz ku zaskoczeniu wszystkich… przeżywa. Szybko okazuje się, że należy do grupy ludzi zwanych Nieśmiertelnymi.
Ich los jest jednak daleki od spokojnego życia. Nieśmiertelni od wieków toczą między sobą brutalną grę – mogą zginąć jedynie przez dekapitację (odcięcie głowy), a pokonując przeciwnika przejmują jego moc i wiedzę. Ostatecznym celem jest zdobycie tajemniczej Nagrody, która przypadnie ostatniemu z ocalałych.
Historia Connora prowadzona jest w ciekawy sposób – akcja przenosi się między współczesnym Nowym Jorkiem lat 80. a wydarzeniami z przeszłości bohatera, ukazując jego wielowiekową podróż przez historię. Dzięki temu widz obserwuje nie tylko walkę o przetrwanie, ale też dramat człowieka, który musi patrzeć, jak wszyscy wokół niego starzeją się i umierają. Nieśmiertelność okazuje się bowiem nie tyle darem, ile często… przekleństwem.

Bohaterowie, których trudno zapomnieć
Ogromną rolę w sukcesie filmu odegrali aktorzy. W postać Connora MacLeoda wcielił się Christopher Lambert, który stworzył jedną z najbardziej rozpoznawalnych ról w swojej karierze. Jego charakterystyczna mimika i nieco tajemniczy sposób gry świetnie pasowały do postaci człowieka żyjącego przez setki lat.
Nie mniej zapadający w pamięć jest Sean Connery jako Juan Sánchez Villa-Lobos Ramírez – charyzmatyczny mentor Connora, znakomity szermierz i jednocześnie postać obdarzona sporą dawką humoru.
Po drugiej stronie stoi natomiast jeden z najbardziej pamiętnych czarnych charakterów kina fantasy lat 80. – Kurgan, w którego wcielił się Clancy Brown. Jego brutalność i niemal demoniczna energia czynią go przeciwnikiem idealnym dla głównego bohatera.
To właśnie zestawienie tych trzech postaci tworzy emocjonalny rdzeń filmu i sprawia, że historia pozostaje w pamięci na długo po seansie.
Szkocja, która zapiera dech w piersiach
Jednym z największych atutów „Nieśmiertelnego” są zdjęcia. Szczególnie zapadają w pamięć sceny rozgrywające się w Szkocji – szerokie pasma gór, dzikie wyżyny, stare lasy i jeziora tworzą niezwykle malownicze tło dla historii Connora MacLeoda.
W czasach, gdy komputerowe efekty specjalne jeszcze nie dominowały w kinie, ekipa filmowa musiała naprawdę udać się w plener, by uchwycić piękno natury. Dzięki temu wiele scen ma dziś niemal dokumentalny charakter i przypomina o tym, jak wyglądało klasyczne kino przygodowe sprzed epoki cyfrowej.

Muzyka, która stała się legendą
Pisząc o „Nieśmiertelnym”, nie sposób pominąć jednego z najważniejszych elementów filmu – piosenek zespołu Queen.
To właśnie utwory tej legendarnej grupy nadają produkcji wyjątkowy klimat. Już sam początek filmu zyskuje niezwykłą energię dzięki utworowi „Princes of the Universe”, który idealnie oddaje epicki charakter opowieści o nieśmiertelnych wojownikach.
Z kolei ballada „Who Wants to Live Forever” podkreśla dramatyczny wymiar historii Connora – człowieka skazanego na życie dłuższe niż wszystkich, których kocha.
Na soundtracku znalazły się również inne utwory zespołu, a całość uzupełniła muzyka skomponowana przez Michaela Kamena, która nadaje filmowi nutę tajemnicy i przygody.

Kultowy film lat 80.
Choć dziś efekty specjalne czy niektóre sceny walki mogą wydawać się nieco archaiczne, „Nieśmiertelny” wciąż ma w sobie coś niezwykłego. To film pełen klimatu, ciekawych postaci i nostalgii za kinem przygodowym sprzed epoki komputerowych efektów.
Może właśnie dlatego po latach produkcja zyskała status filmu kultowego, a wielu widzów wciąż wraca do niej z prawdziwą przyjemnością.

Bo w świecie Nieśmiertelnych obowiązuje jedna zasada: „Może być tylko jeden”.








