Nostalgiczne tytuły

Powered by Spearhead Software Labs Joomla Facebook Like Button

KARATE PO POLSKU czyli sensacja na miarę PRL-u

karate po polsku 01

Do mazurskiego miasteczka przyjeżdżają dwaj plastycy – Piotr i Michał. Wkrótce pojawia się przy nich piękna dziewczyna. Sposób bycia tej trójki doprowadza do wściekłości miejscowych bandziorów, którym przewodzi Roman. Konflikt wisi w powietrzu...

Tytuł filmu, czyli drzazgi w d...pie
Mało kto wie, że film pierwotnie miał nosić tytuł „Drzazgi”. Zmianę wymusił na reżyserze, Wojciechu Wójciku, inny znany reżyser – Jerzy Hoffman, który był wówczas szefem zespołu filmowego „Zodiak” i dobrym znajomym Wójcika. Gdy usłyszał tę propozycję, skwitował krótko: „Drzazgi to możesz sobie w d..pę wsadzić”.

karate po polsku 02

Zaraz przed premierą zdecydowano się na tytuł bardziej chwytliwy i marketingowy. Ponieważ polska publiczność oszalała na punkcie Bruce’a Lee i jego „Wejścia smoka”, „Drzazgi” przemianowano na „Karate po polsku”.

Mniej karate, więcej przesłania
Choć w tytule pojawia się „karate”, a jeden z bohaterów rzeczywiście posiadł tę sztukę walki, to ci, którzy spodziewali się, że trup będzie padał gęsto jak w filmach z Brucem, mogli się rozczarować. W rzeczywistości był to film o sprzeciwie wobec braku tolerancji i przemocy – wobec ludzi, którzy wszelkie sztuki walki sprowadzają do brutalnej siły, zapominając o ich filozofii i idei.

Malownicze plenery filmowe
Zdjęcia realizowano na Podlasiu i Mazurach, m.in. we wsiach Studzieniczna (dziś część Augustowa), Stare Juchy, Sikory Juskie, Malinówka Wielka oraz na jeziorze Łaśmiady. Naturalne plenery dodawały filmowi autentyzmu i swojskiego kolorytu – to nie były anonimowe dekoracje, lecz miejsca dobrze znane widzom z wakacyjnych wyjazdów.

karate po polsku 03

Praca na planie
Jeśli chodzi o obsadę, nie ma na co narzekać: Edward Żentara, Michał Anioł, Dorota Kamińska, Zbigniew Buczkowski, Jerzy Trela, Franciszek Trzeciak oraz miejscowa ludność w rolach statystów, którzy do dziś wspominają pracę nad tym filmem z sentymentem.

Zbigniew Buczkowski w rozmowie z Bogumiłem Osińskim wspominał: „Kiedy Wojtek zaproponował mi rolę Romana, szczerze odpowiedziałem, że wolałbym wcielić się w inną postać. Na co reżyser: ‘Zbyszku, ja cię bardzo proszę, nikt tak nie zagra, jak ty’. Dziś tego nie żałuję. Miałem wolną rękę w budowaniu postaci i w podpowiadaniu rozwiązań aktorskich”.

karate po polsku 04

Sam reżyser miał partnerskie podejście do ekipy filmowej – codziennie po zdjęciach spotykał się z aktorami i operatorem, by omawiać sceny przewidziane na kolejny dzień. Był otwarty na wszelkie pomysły. Jednym z nich była propozycja Buczkowskiego, aby w scenie przyłożenia noża do szyi Doroty Kamińskiej zastąpić go brzytwą, która robiła większe wrażenie. Reżyser od razu to zaakceptował – nóż poszedł w zapomnienie, a na ekranie zobaczyliśmy scenę z żyletą.

Pamiętacie scenę, gdy Żentara wbija widelec w dłoń Buczkowskiego? Oczywiście nie była to prawdziwa dłoń, lecz odlew zrobiony z kauczuku. Wyglądało realistycznie, prawda?

Premiera w kinach
Film wszedł na ekrany w maju 1983 roku (dla przypomnienia „Wejście smoka” miało premierę rok wcześniej – w czerwcu 1982). Prasa określiła go jako obraz „efektowny”, pełen mocnych spięć i odważnych scen erotycznych. Tytuł i recenzje zrobiły swoje – film obejrzało w kinach ponad 2 miliony widzów, a także cieszył się dużą popularnością w telewizyjnych powtórkach.