Słyszysz budzik, ale nie ten z komórki czy stojący obok na twoim biurku ale ten, który jest postrachem na podwórku. Słyszysz pianie koguta. Budzisz się i stwierdzasz że masz 8-10 lat a ty znajdujesz się u dziadków na wsi. Przed tobą kolejny, wspaniały dzień wakacji i całe życie przed sobą ....

Czy jest jeszcze gdzieś prawdziwa ta wieś
zielona, pachnąca lnem,
z polami wśród łąk, z gankami co schną
na płotach do góry dnem...

Śpiewała w 1981 roku Urszula Sipińska. Dla wielu dzieci wychowanych w miastach wakacje na wsi były równie ważnym elementem lata jak kolonie czy rodzinne wyjazdy nad morze. Gdy kończył się rok szkolny, walizki trafiały do bagażnika, a dzieci ruszały do babci i dziadka, by przez kilka tygodni żyć zupełnie innym rytmem niż w mieście.

Pianie koguta o świcie

Poranki, które budził kogut

Dzień na wsi zaczynał się znacznie wcześniej niż w mieście. Zamiast budzika o świcie słychać było pianie koguta, szczekanie psa lub odgłosy gospodarstwa budzącego się do życia. Dziadek często już od rana był przy zwierzętach lub w polu, a babcia przygotowywała śniadanie.

Na stole pojawiało się świeże mleko prosto od krowy, twaróg, jajka od własnych kur i pachnący chleb. Smak takich produktów do dziś wielu wspomina z ogromnym sentymentem.

Śniadanie na wsi

Życie bez wygód

Dla dzieci przyjeżdżających z miasta wieś była często miejscem pełnym niespodzianek. Nie wszędzie była bieżąca woda, a toaleta nierzadko znajdowała się na podwórku. Wodę czerpano ze studni przy pomocy korby, a wieczorna kąpiel często odbywała się w dużej misce lub balii ustawionej na podwórzu.

Nikomu jednak specjalnie to nie przeszkadzało. Wakacyjna przygoda rekompensowała wszelkie niedogodności.

Pomoc przy gospodarstwie

Pomoc przy gospodarstwie

Choć wakacje kojarzyły się z odpoczynkiem, dzieci często pomagały dziadkom w drobnych pracach gospodarskich. Karmienie kur, zbieranie jajek, pielenie grządek czy zrywanie owoców należały do codzienności.

Większość z nas pamięta sianokosy nie tyle z powodu pracy, ile z powodu przejażdżek na furmance pełnej siana. Koń powoli ciągnął wóz polną drogą, a dzieci siedzące na samym szczycie pachnącego ładunku mogły podziwiać pola, łąki i lasy ciągnące się aż po horyzont. Dla wielu była to jedna z tych wakacyjnych przygód, które pamięta się przez całe życie.

Cały dzień na świeżym powietrzu

Cały dzień na świeżym powietrzu

Wieś dawała dzieciom ogromną swobodę. Godziny mijały na zabawach w sadzie, budowaniu baz, wyprawach na łąki i do lasu oraz kąpielach w rzece lub pobliskim stawie. Gdy dopadł głód, wystarczyło zerwać jabłko z drzewa, wyciągnąć marchewkę z grządki albo podjadać truskawki prosto z ogródka.

Nie było komputerów, smartfonów ani mediów społecznościowych. Były za to pola ciągnące się po horyzont, zapach świeżo skoszonej trawy i niekończące się pomysły na zabawę.

Ucieczka przed kogutem

Nieprzewidziane atrakcje

Wieś potrafiła dostarczyć również mniej oczekiwanych atrakcji. Nie każdy kogut był przyjaźnie nastawiony do letników z miasta, dlatego niejedno dziecko ratowało się ucieczką przez podwórko przed rozwścieczonym strażnikiem gospodarstwa. Spotkania z gęsiami czy indykami również potrafiły podnieść poziom adrenaliny. Jedni wspominają dziś te sytuacje z uśmiechem, inni twierdzą, że właśnie wtedy narodził się ich wieloletni uraz do wiejskiego ptactwa.

Dziadkowie siedzący na ławeczce

Wieczory pod gwiazdami

Po zachodzie słońca życie zwalniało. Dziadkowie siadali na ławce przed domem, sąsiedzi zatrzymywali się na krótką rozmowę, a dzieci wsłuchiwały się w odgłosy świerszczy. Z dala od miejskich świateł niebo wydawało się pełne gwiazd.

Dla wielu osób właśnie te spokojne wieczory pozostały najpiękniejszym wspomnieniem wakacji spędzanych na wsi.

Wspomnienia na całe życie

Wspomnienia, które zostały na całe życie

Wakacje u dziadków nie wymagały drogich atrakcji ani egzotycznych podróży. Ich siłą była prostota, bliskość rodziny i kontakt z naturą. Dla wielu dzieci z czasów PRL-u były to najpiękniejsze wakacje, do których po latach wraca się z ogromnym sentymentem.

Powspominajmy na forum

Trudno o lepsze muzyczne podsumowanie wakacji spędzanych na wsi niż piosenka „Chcę wyjechać na wieś” wykonywana przez Urszulę Sipińską. Jej słowa przypominają świat, który wielu z nas pamięta z wakacji u dziadków – świat pachnący sianem, mlekiem prosto od krowy i świeżo skoszoną trawą.

Chcę wyjechać na wieś